Polska goni czołówkę, tylko czy to właściwy wyścig? Epidemia otyłości w Polsce.

Otyłość dotyka coraz więcej Polaków. Blisko połowa polskiego społeczeństwa choruje na otyłość, a aż 1,5 miliona dorosłych Polaków choruje na otyłość olbrzymią kwalifikującą ich do leczenia operacyjnego. Ministerstwo Zdrowia informuje, że w Polsce 64% mężczyzn i 49% kobiet choruje na nadwagę lub otyłość.  A wśród dzieci – już ponad 22% uczniów szkół podstawowych i gimnazjów w Polsce ma nadmierną masę ciała!

Według danych Światowej Organizacji Zdrowia z 2015 r. 2,3 mld ludzi na świecie ma nadwagę, a 700 mln cierpi na otyłość. W roku 2006 było to odpowiednio 1,6 mld oraz 400 mln. W samej Unii Europejskiej w 2008 r. miało nadwagę lub było otyłe jedno dziecko na czworo. Zaledwie dwa lata później już jedno na troje. A jak jest w Polsce? Jest bardzo źle.
Wg najnowszych badań dotyczących otyłości i nadwagi wśród Polaków opublikowanych przez  Instytut Żywności i Żywienia oraz danych GUS i EUROSTAT  jest bardzo źle. Wśród dorosłych Polaków już 64% mężczyzn w naszym kraju ma nadmierną masę ciała (wskaźnik BMI powyżej 25); w przypadku kobiet odsetek ten sięga już 49%. Polskie dzieci należą do najszybciej tyjących w całej Europie. Z badań Instytutu wynika, że już 22,3% uczniów szkół podstawowych i gimnazjów ma nadwagę lub jest otyłych; podczas gdy w latach 70. nadmierną masę ciała notowano w Polsce u mniej niż 10% uczniów. Polskie obserwacje potwierdza raport Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), z którego wynika, że w ciągu ostatnich 20 lat w naszym kraju trzykrotnie wzrosła liczba dzieci z nadwagą. W Europie otyłe jest co czwarte dziecko. W Polsce nadwagę ma obecnie aż 29% 11-latków i prawie tyle samo 14-latków. WHO objęła badaniami 207 tys. najmłodszych mieszkańców z 39 krajów Europy i Ameryki Północnej. Na tle innych państw Polska wypadła bardzo źle. W ogólnym zestawieniu polskie dzieci znalazły się w czołówce najbardziej otyłych na świecie. Odsetek 11-latków z nadwagą jest najwyższy na świecie. Wśród 12-latków bez trudu można znaleźć dzieci, które ważą 100 lub więcej kilogramów.
Dane są zatrważające zarówno wśród dorosłych, jak i wśród dzieci. Eksperci ostrzegają  nie ma na co czekać, bez podjęcia zdecydowanych działań powstrzymujących rozwój epidemii otyłości w Polsce nasze społeczeństwo zacznie poważnie chorować. Wciąż nie wszyscy zdają sobie sprawę z tego, że otyłość jest główną przyczyną takich chorób przewlekłych, jak m.in: cukrzyca typu 2, choroby układu krążenia (z konsekwencjami jak zawał serca, udar mózgu), nadciśnienie tętnicze, nowotwory złośliwe (rak jelita grubego, sutka, gruczołu krokowego), kamica żółciowa, niealkoholowe stłuszczenie wątroby, zaburzenia hormonalne, np. zespół policystycznych jajników, zmiany zwyrodnieniowe układu kostno-stawowego czy nocny bezdech – wyliczają eksperci.
Od czego zacząć, jeżeli nie chcemy podwyższać statystyk dotyczących otyłości?

Wśród głównych grzechów wymienia się utrwalony nieprawidłowy sposób żywienia, przekarmianie, nieregularność posiłków oraz podjadanie między posiłkami oraz brak aktywności fizycznej.
Przyjrzyjmy się naszym nawykom żywieniowym.
Kultura jedzenia wyniesiona z domu ma ogromne znaczenie w walce z nadwagą i otyłością. Dietetycznymi czynnikami promującymi wystąpienie otyłości są wysokokaloryczne przekąski, słodzone napoje, soki owocowe, pokarmy bogate w tłuszcze i proste węglowodany oraz nadmierna ilość spożywanego jedzenia. Na przestrzeni lat zwiększyło się spożycie tłuszczów, sera, pizzy, słodzonych napojów gazowanych. U około 15% dzieci dieta zawiera więcej niż 40% tłuszczów. Spożycie warzyw i owoców jest znacznie poniżej rekomendowanej normy. Prawie 2/3 Polaków nie je codziennie owoców i warzyw. Z danych GUS wynika, że spożycie świeżych owoców i warzyw (nie licząc ziemniaków i soków) nieznacznie przekracza 250 gramów dziennie. Średnia europejska to ponad 600 gramów. Tymczasem Światowa Organizacja Zdrowia zaleca jedzenie co najmniej 400 gramów dziennie owoców i warzyw podzielonych na 7 porcji. Zastrzeżenia lekarzy i dietetyków budzi także regularność posiłków. Zmienił się rozkład spożywanych kalorii w ciągu dnia. Wielu Polaków wychodzi z domu bez pełnowartościowego śniadania. Niektóre dzieci wypijają sok pomarańczowy lub zjadają płatki z mlekiem. To stanowczo za mało dla prawidłowego rozwoju młodego organizmu. Omijanie śniadania i zjadanie dużej porcji kalorii wieczorem jest sygnałem dla organizmu do odkładania nadmiaru wieczornych kalorii w tkance tłuszczowej i prowadzi do rozwoju otyłości. Wraz z dużą dostępnością restauracji sieci szybkiej obsługi zwiększyła się ilość posiłków spożywanych poza domem. Na rynku spożywczym rozpowszechniły się półprodukty, z których łatwo i szybko można przygotować posiłek, a które zawierają dużą ilość nasyconych tłuszczów i soli.
Pediatrzy tłumaczą, że przekarmianie zaczyna się, gdy dziecko dostaje jeść (pierś lub butelkę) nie tylko wtedy, gdy jest głodne, ale także wtedy, gdy ma to ukoić jego płacz.
Brak ruchu
W większości krajów wysoko rozwiniętych od przynajmniej 20 lat można mówić wręcz o epidemii „lenistwa ruchowego” .
Wg badań przeprowadzonych przez GfK Polonia w 2015r. odsetek Polaków w wieku 15-69 lat spełniających kryteria WHO dot. aktywności fizycznej podejmowanej w czasie wolnym kształtuje się na poziomie 15,5% . Wśród mężczyzn udział osób spełniających zalecenia jest większy niż w grupie kobiet (18% wobec 13%).
A jak wygląda aktywność ruchowa polskich dzieci? Z raportu WHO wynika, że polskie 11-latki w porównaniu z rówieśnikami z innych krajów spędzają przed komputerem najwięcej czasu. Statystyczne dziecko spędza przed telewizorem czy komputerem średnio 3 godziny dziennie. Większość z nich w tym czasie podjada niezdrowe przekąski, np. chipsy, batoniki, czekoladki. W kategorii aktywność fizyczna nasze 13-latki znalazły się dopiero na 34. miejscu rankingu (badano dzieci z 39 krajów). Z raportu NIK opublikowanego dwa lata temu wynika, że lekcje wychowania fizycznego w polskich szkołach pozostawiają wiele do życzenia, a ponad 30% uczniów szkół ponadgimnazjalnych nie ćwiczy na lekcjach WF, bo ma zwolnienie lekarskie lub tłumaczy się brakiem stroju sportowego. Z jednej strony warto się przyjrzeć temu jak są prowadzone lekcje wychowania fizycznego w szkołach czy też jakie warunki i możliwości maja nauczyciele. Z drugiej strony rodzice często lekceważą zajęcia wychowania fizycznego uważając je, jako mniej ważne dla przyszłości dziecka, bądź też często ulegają prośbom dzieci, które nie chcą ćwiczyć. I nie powinno to nikogo dziwić skoro sami nie ruszają się i nie prowadzą wystarczającej aktywności fizycznej. W tym wszystkim umyka nam jednak jeden istotny fakt – nawet najlepiej wykształcone dziecko nie będzie mogło czerpać jako dorosły radości i korzyści ze swego wykształcenia, gdy będzie musiało borykać się z negatywnymi skutkami otyłości dla zdrowia.
Jednym słowem podstawa to prawidłowe odżywianie i ruch. Aby konsekwentnie zapobiegać rozwojowi nadwagi i otyłości oraz skutecznie je leczyć, trzeba zmienić styl życia, swoje nawyki żywieniowe i sposób spędzania czasu wolnego.